Jarmużowelove.

Jarmuż. Wzbraniałam się od niego bardzo długo. Pogardliwie spoglądałam na niego w dyskontach spożywczych, do pewnego momentu… Musiałam wybrać się do Łodzi i dać się karmić takiej jednej ;) Po powrocie do Poznania, kupiłam po raz pierwszy, z własnej nieprzymuszonej woli JARMUŻ! No i tak mam do dzisiaj, czyli… niech spojrzę w kalendarz… od czterech miesięcy ;) 
Były już kanapki z jarmużem, teraz czas na pesto, które jest ostatnio moim faworytem, jeśli chodzi o dodatek do makaronu. W sumie pesto można zrobić ze wszystkiego, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Tak jest! ;) 
Jakiś czas temu próbowałam odtworzyć smak pietruszkowego, który znalazłam w CudMiódBox, ale o tym w innym wpisie ;) Dzisiaj króluje inny zielony ;)





Potrzebujemy:

sporą garść jarmużu (no dobra, dwie garście)
łyżka łuskanego słonecznika
3-4 łyżki oliwy z oliwek (zawsze dodaje jeszcze jedną łyżkę podczas blendowania)
szczypta chilli
ząbek czosnku
sól
pieprz

Jarmuż płuczemy, osuszamy i kroimy w mniejsze paski. Później wrzucamy do blendera. Słonecznik uprzednio chwilę prażymy na patelni. W międzyczasie obieramy i kroimy czosnek. No i teraz możemy do jarmużu dodać wszystkie, ale to wszystkie składniki. Ostrożnie z chilli :D Zawsze dodam jej za dużo a później zionę ogniem! #potwierdzoneinfo
Włączamy nasz diabelski wynalazek i blendujemy do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Później wystarczy przełożyć do słoiczka i wykorzystać podczas obiadu ;)
Tyle roboty! Więcej jej będzieci mieli, myjąc naczynia -_- Tak tak, zgadliście, KOCHAM zmywać naczynia ;)

Miłego!