Kwiecień w kwadracie

Kwiecień już za nami. Piąty miesiąc wdarł się brzydką pogodą i chyba nie myśli, by poprawić chociaż trochę swoje imię w naszych nastrojach. Przez ostatnie dwa miesiące zaszyłam się w swoim bezpiecznym kokonie i małymi krokami wychodzę do Was, naładowana pozytywnymi spotkaniami na mieście z Mamą ;) Teraz może być tylko lepiej i tylko z górki!

Marzec w kwadracie

W marcu mało się działo na blogu, bo ten miesiąc nie należy do moich ulubionych i raczej wolę zaszyć się w swoich ulubionych miejscach i popstrykać kilka zdjęć niż próbować udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Minęła 1/4 roku i od kwietnia działam ze zdwojoną mocą! 

Luty w kwadracie

Luty minął szybciej niż się spodziewałam. Teraz odliczam do wiosny i do całkowitej wymiany garderoby na wiosenną! No i co najważniejsze, coraz bliżej do kolorowych owóców na talerzu i stania w kolejce do Kolorowej po jedne z najlepszych lodów w Poznaniu! Same dobre rzeczy, ale teraz skupmy się na lutym. 

Styczeń w kwadracie

No to odhaczyłam pierwszy miesiąc nowego roku. Tym razem poleciałam po całości, bo miałam dla Was aż 9 nowych wpisów. Oprócz nowych przepisów, zaczęły pojawiać się teksty, które są tymi „nie tylko od kuchni” ;) A w planach jest jeszcze kilka nowych rzeczy, które mam nadzieję, że wdrożę w życie, ale potrzebuję Was. Ktoś w końcu musi to wszystko czytać ;) Dzisiaj rzutem na taśmę pokażę swój styczeń…

Grudzień w kwadracie

12 miesięcy zleciało tak szybko, że trudno mi uwierzyć, że czekają na mnie nowe tygodnie w nowym roku! Świeżo kupiony notes zapełniam planami, które zacznę realizować, gdy tylko skończę podsumowanie instagramowe grudnia :) Ostatni miesiąc starego roku zaliczał się raczej do spokojnych, jednak sama końcówka była dość dynamiczna, więc teraz zobaczymy, czy utrzyma się ten poziom przez cały rok!

Listopad w kwadracie

Niedawno odliczałam do urodzin, przyszedł grudzień i zaczynam odliczanie od nowa, tylko tym razem do pierwszej gwiazdki ;) Listopad był bardzo pozytywnym miesiącem, więc czekam by jego następca był przynajmniej taki sam. No ewentualnie o ciut lepszy! Mam dla Was instagramowe podsumowanie i zabieram się za kolejne przepisy, które umilą nam czas do pierwszej gwiazdki :)

Instagramowy maj

W maju jak w gaju? Chyba nie! W maju to wiosennie, zielono i jedzeniowo. Tego ostatniego nigdy nie zabraknie na moim Instagramie. Teraz, gdy siedzę w mieszkaniu, bo na dworze (tak właśnie mówimy w Poznaniu :D) miliony stopni, wspominam jak to fajnie było, gdy termometr wskazywał 25 stopni!