Gdy kobieta wyjdzie z kuchni…

Czasem heheszkujemy, że miejsce kobiety powinno być w kuchni, a gdy partner pozwala z niej wyjść to ma się cieszyć. Sama się z tego śmieje, ale nie o tym. Fajnie, że dbamy o mieszkanie, o porządek, gotujemy i pracujemy. Jednak pamiętajmy, że pomimo obowiązków, które same na siebie nakładamy, jesteśmy też pięknymi istotami. Nie zatracajmy się w codziennej gonitwie, bo nie zdołamy się później odnaleźć w swojej własnej skórze.

Uwielbiam gotować, zajmować się mieszkaniem ale to nie jest moim głównym zajęciem. Codziennie mam chwilę dla siebie. Wszelakie maseczki, peelingi, zmiana koloru lakieru na paznokciach trzy razy w tygodniu. Cały czas pamiętam, że jestem na podium w całym tym życiowym rozgardiaszu. 

Dzisiaj upiekę bezy. Dla siebie. No dobra, dla chłopaka też ;) Pomaluję na nowo paznokcie i udam przez 30 minut, że nie mogę nic robić, bo przecież mam świeżo upaćkane paluchy! Pójdę na Plac Wolności i będę strajkować jak inne kobiety, bo mam do tego prawo. Prawo do krzyczenia i demonstrowania swoich wartości. Nikt nie będzie mi mówić, co mam robić, co jest stosowne. To ja muszę sama przeżyć swoje życie i mieć do samej siebie pretensje, że postąpiłam tak, a nie inaczej, że popełniałam takie, a nie inne błędy. Chcę dobrze czuć się w swojej skórze. Dobrze czuć się ze swoimi decyzjami.

Ostatnio w komentarzu pod wpisem na pewnym blogu napisałam, co zrobiłabym mając magiczną różdżkę i co w sobie lubię:

Wszystkie moje wady i zalety. Moje kręcące się włosy, dziwny nos, krzywe usta po wypadku, spóźnialstwo i szczery uśmiech, to wszystko mnie indentyfikuje. Na krzywe usta nakładam mocne barwy, by pokazać innym, że niedoskonałości można zamienić w doskonałość. Włosy podkręcam, by nie narzekać. Nos? Wystarczy zaakcentować inną rzecz a nos jest mało istotny. Uśmiecham się dużo. Do swojego odbicia w lustrze. Do dziecka. Do obcych ludzi.
Chciałabym aby inni mieli to samo podejście. Najprostszą drogą do szczęścia (miłości nie wliczam) jest nauczenie się życia z samym ze sobą. Kremy, kosmetyki nam w tym pomagają ale nie mogą przyćmić prawdziwych nas. Właśnie po to mi potrzebna różdżka. Niech każdy spojrzy na siebie bez krytyki. Każdy jest piękny w takim calu na jaki sobie sam pozwala ;)

Bądźmy kobietami jakimi chcemy być a nie jakimi powinnyśmy być, bo tego od nas oczekują.